Houston… mamy dobre wieści!

Na ten moment, gdy piszę te słowa, 4 drużyny w NBA zapewniły sobie miejsce w Play Offach. Jedną z nich są Houston Rockets. Ekipa z Teksasu ma na razie najlepszy bilans w całej lidze i możliwe, że zdetronizują Golden State Warriors w Konferencji Zachodniej. Ale czy są już gotowi na to, by zostać mistrzami?

W dzisiejszym programie „3:05”, na Weszlo.Fm, Michał Łopaciński zadał mi pytanie: „Czy Rockets to już ta sama półka co Warriors?”. Odpowiedziałem, że musieliby zdobyć mistrzostwo, by być na tym samym poziomie i wydaje mi się, że są jedyną drużyną, która ma szansę powstrzymać Golden State. Już po zakończeniu audycji, zacząłem się nad tym głębiej zastanawiać. Czy zespół Mike’a D’Antoniego może tego dokonać? Wiadomo bowiem, że sezon regularny to jedno, ale Play Offy, to już zupełnie inna bajka.

Na pierwszy rzut oka, w Houston mają wszystkie składniki, by skutecznie walczyć o pierścień. Duet obrońców Paul – Harden okazał się być mieszanką, która współgra ze sobą doskonale. Przed rozpoczęciem sezonu, wiele osób (ja też) zastanawiało się, czy CP3 i Brodacz mogą razem grać. Czy nie poróżni ich chęć prowadzenia zespołu na swój sposób. Obaj panowie udowodnili, że nie mają ze sobą problemu. Stworzyli mix, który ogląda się niezwykle przyjemnie. Chris daje bowiem spokój, opanowanie i wyrachowanie, a James sieje spustoszenie swoimi umiejętnościami w ataku.

Jednak sukces Rockets to nie tylko duet Paul – Harden. To cały zespół. W tym sezonie aż sześciu zawodników Houston notuje powyżej 10 pkt/mecz, a Ryanowi Andersonowi do tego pułapu brakuje zaledwie 0,2 pkt.. Do tego warto wspomnieć o rozgrywającym znakomity sezon, Clincie Capeli. Center „Rakiet” rozegrał najwięcej spotkań spośród wszystkich graczy w składzie, a jego średnie (w zaokrągleniu) sięgają 14 pkt, 11 zbr i 2 blk. Szwajcar ma najlepszy sezon w karierze. Wielka w tym zasługa D’Antoniego. Capela w dwóch pierwszych sezonach miał łączną średnią 6 pkt, 6 zbr i 1 blk. Odkąd coach Mike przybył do Teksasu, Clint ma statystyki na poziomie 13 pkt, 9,5 zbr, oraz 1,5 blk. Trafia też o ponad 7% skuteczniej z gry.

I choć Rockets kojarzą nam się ze świetną ofensywą, to znacznie polepszyli defensywę. Notują o 4,3% więcej przechwytów i o aż 10,6% więcej bloków. Mają 13 wynik jeśli chodzi o ilość traconych punktów. To pokazuje, że choć D’Antoni zakochany jest w ofensywie, zadbał o poprawę w obronie. Nawet James Harden zaczął lepiej bronić. O 0,5% wzrósł jego stl%, a o 0,6% blk%. Jest to niezwykle istotna kwestia, bowiem nie od dziś wiadomo, że może i atak wygrywa spotkania, ale mistrzostwa zdobywa defensywa.

Największą siłą jaką mają „Rakiety”, jest jednak ich głębia składu. O zdobyczach punktowych zawodników już wspominałem, ale warto przyjrzeć się temu bliżej. Erick Gordon, Gerald Green, Luc Mbah a Moute, Joe Johnson, PJ Tucker, Nene Hilario. Doświadczenie tych graczy jest ogromne. Widać, że Rockets zostali zbudowani na tu i teraz. To nie jest młoda ekipa, która ma czas na wzięcie rozbiegu i dalekosiężne plany. Nie. Spośród 21 zawodników, z jakich w tym sezonie skorzystał Mike D’Antoni, aż 9 ma min. 30 lat. Podstawowa piątka (Paul, Harden, Ariza, Anderson, Capela) to średnia wieku na poziomie niemal 29 lat (dokładnie 28,8).  Z jednej strony tak duże doświadczenie może pomóc, z drugiej jednak. Czy starczy sił w nogach weteranów?

Dodatkowym czynnikiem na pewno będzie też presja. W końcu Chris Paul nigdy nie przeszedł dalej niż do 2. rundy Play Off. To niesamowite, ale średnio CP3 w fazie PO rozgrywa… 8,4 spotkań! To może być dla niego ogromna szansa, by w końcu przełamać tę fatalną passę. W końcu nie po to dołączył do Houston, by przeżywać to, co miał każdego roku w Los Angeles. Rakiety mają wygrywać tu i teraz, a Finał Konferencji to plan minimum, jaki podopieczni D’Antoniego muszą wykonać.

Wydaje się jednak, że fani Rockets mogą być spokojni. Biorąc pod uwagę wszystkie pozostałe 15 drużyn, które na ten moment są w Play Offach, to bilans Houston przeciwko nim jest następujący w swojej konferencji mają 19:2 i jeszcze 4 spotkania z ekipami z top 8 (Portland, San Antonio, Oklahoma, Nowy Orlean) i 10:5 z drużynami ze Wschodu (zagrają jeszcze jedno spotkanie z Wizards). Podsumowując, ich bilans z Top 16 ligi wygląda znakomicie – 29:7, plus jeszcze 5 spotkań. Co ciekawe, tylko Toronto Raptors byli w stanie wygrać z nimi wszystkie mecze. Taką szansę mieć jeszcze będą Marcin Gortat i spółka.

Ale patrząc na to, jak dobrze radzą sobie z rywalami ze swojej konferencji, można śmiało uznać ich za faworytów w wyścigu po finał. Mają ku temu wszelkie predyspozycje. W walce przeciwko drużynom z dobrymi podkoszowymi, powstrzymać ich może Clint Capela, a Ryan Anderson rozciągnąć obronę rywala w ataku. Przeciwko small ballowi mają odpowiedni zestaw shooterów, który na akcje dwupunktowe, może odpowiadać trójkami. Wydaje się, że jeśli tylko Rockets utrzymają presję i nie dopadną ich kontuzje, to mogą w tym sezonie sięgnąć po przynajmniej finał!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.