#34 oblicza Prawdy

Są koszykarze, których ceni się za styl, talent, umiejętności, bądź wolę walki. Niewielu jest jednak takich, których ceni się za to wszystko. Jeden z nich, który latem minionego roku zakończył karierę, dziś zostanie wprowadzony do grona legend. Legend, których numery zostały zastrzeżone. A w Boston Celtics tego zaszczytu dostąpili najwięksi z największych. Teraz pomiędzy nimi znajdzie się Paul „The Truth” Pierce.

Pierce trafił do NBA, jako 10 numer draftu w 1998 roku. Draftu mocnego, bo oprócz Paula, wybrani zostali m.in. Vince Carter, Dirk Nowitzki, Mike Bibby, Antawn Jamison, Rashard Lewis, Jason Williams, Al Harrington i kilku innych cenionych zawodników. Bohater tego materiału nie miał jednak szczęścia. Trafił bowiem do Bostonu, gdzie po odejściu Larry’ego Birda nie radzono sobie dobrze. Klub był w trakcie trzyletniej przerwy od Play Offów, a od pożegnania swojej legendy łącznie do post season trafili dwa razy (odpadając za każdym razem w 1. rundzie), a ich bilans od sezonu 92/93 (pierwszego bez Birda), do końca rozgrywek 97/98 (ostatnich przed przyjściem Pierce’a) wyniósł 199:293.

Paul przychodził do drużyny z młodymi talentami, takimi jak Antoine Walker, Kenny Anderson, Ron Mercer, a także doświadczonym Daną Barrosem. Problem polegał na tym, że sezon 98/99 był skrócony ze względy na przedłużający się lockout i rozgrywki wystartowały dopiero w styczniu. Mimo to Pierce zdołał zakończył je ze średnimi 16,5 pkt. (3 wynik w drużynie), 6,4 zbr. (też 3) i 2,4 ast. (5 wynik). O tym jak słabi byli tamci Celtics świadczy fakt, że żaden z zawodników nie notował średniej na poziomie 20 pkt., żaden nie potrafił dobić do 10 zbr., ani do 10 ast.. Zaledwie 19 wygranych było ich drugim najgorszym wynikiem w historii (w rozgrywkach 96/97 odnieśli kompromitujące 15 zwycięstw).

Mimo tak fatalnego początku i 3 sezonów bez awansu do Play Offów, Pierce cały czas się rozwijał. W sezonie 00/01 notował już średnie na poziomie 25/6/3, do tego rzucając ze skutecznością 45% z gry i 38% z dystansu. Stał się niekwestionowanym liderem Celtics, którzy powoli mieli wracać na właściwe tory. Okazało się, że nie muszą czekać długo. Rozgrywki 01/02 przyniosły pierwszy od 6 lat awans do post season i to od razu do finału konferencji. Paul rozgrywał znakomity sezon zdobywając średnio 26 pkt. na mecz i niemal 7 zbr.. Boston uległ dopiero New Jersey Nets, którzy następnie przegrali w finale z Los Angeles Lakers.

Niestety władze klubu po tym doskonałym sezonie przekombinowały i zamiast wzmocnić skład, osłabiły go. Z drużyną pożegnali się m.in. Kenny Anderson, Erick Strickland, Joe Johnson i Vitaly Potapenko. W ich miejsce przyszli m.in. Vin Baker i J.R. Bremer. W sezonie regularnym Celci wygrali o 5 spotkań mniej, a w Play Offach ulegli znów Nets. Tym razem już w 2. rundzie. Gorsza forma spowodowała kolejne ruchy transferowe, które zamiast pomóc, osłabiły zespół. Dodatkowo po 46 spotkaniach sezonu 03/04 zwolniono Jima O’Briena, a rozgrywki za niego dokończył John Carrol. Sytuacja Celtów się nie poprawiła, nowy trener zanotował bilans 14:22, ale Bostonowi udało się jednak awansować do PO. Tam jednak odpadli już w pierwszej rundzie.

Pierce robił co mógł, by utrzymać swój klub w grze, ale widać było, że brakuje mu wsparcia. Odejście Andersona i Walkera sprawiły, że całkowicie spadła na niego odpowiedzialność za wyniki. Przepaść pomiędzy Paulem, a resztą kolegów była ogromna. Wystarczy zwrócić uwagę na fakt, że we wspomnianym sezonie 03/04, drugim najlepszym strzelcem drużyny był… rezerwowy Ricky Davis, który notował 14 pkt. na mecz. Chaos jaki zżerał od wewnątrz Boston był ogromny. Aż 15 graczy rozpoczynało mecz w pierwszej piątce, a zespół w składzie miał 6 centrów.

Po kolejnym niepowodzeniu do klubu przyszedł Doc Rivers, który miał zapoczątkować nową erę. W oparciu o Pierce’a władze Celtics miały zbudować skład, który wróci do walki o finał. Jednak początki były ciężkie. W pierwszych trzech sezonach pod wodzą nowego szkoleniowca, Boston jedynie raz (w pierwszym roku) zdołał awansować do Play Offów, gdzie odpadli w 1. rundzie, by następnie odnieść w kolejnych rozgrywkach kolejno 33 i 24 wygrane. Nie pomagało nawet to, że Paul cały czas grał na świetnym poziomie, notując przez 3 lata pod wodzą Doc’a, średnio 24 pkt., 6 zbr., i 4 ast.. Po fatalnym sezonie 06/07 postawiono wszystko na jedną kartę. The Truth w końcu miał się doczekać wsparcia.

Władze klubu ściągnęły w tym samym czasie Kevina Garnetta i Ray’a Allena. Zrobiono kompletną czystkę i pożegnano długą listę graczy, na której znaleźli się: Michael Olowokandi (nr. 1 draftu, w którym wybierany był Pierce), Al Jefferson, Ryan Gomes, Gerald Green, Kevinn Pinkey, Allan Ray, Theo Ratliff, Wally Szczrbiak i Sebastian Telfair. Swoją drogą jak można było zaprzepaścić szansę, by Allan Ray i Ray Allen grali w jednym zespole?! Celtics mieli w końcu wsparcie dla Pierce’a w postaci dwóch superwiazd, a także zadaniowców na każdą pozycję.

The Truth mógł w końcu odetchnąć i nieco odpuścić ciągnięcie drużyny samemu. Choć jego średnia punktowa spadła o 6 oczek, to Celtics prowadzeni przez „Wielką Trójkę” doszli do finału, w którym pokonali odwiecznych rywali – Los Angeles Lakers. Po długich 22 latach mistrzostwo wróciło do Bostonu, a Pierce nareszcie spełnił swoje odwieczne marzenia. Przy okazji pokazał też wszystkim krytykom, że nie ma problemu z dostosowaniem się do gry z innymi wielkimi gracami, co zarzucano mu w momencie, gdy Celtom nie szło.

Następne sezony były już mieszaniną radości i smutku. Celtics po wygraniu mistrzostwa, w następnym sezonie odpadli już w półfinale Konferencji Wschodniej, by w kolejnych rozgrywkach awansować do finału i znów zmierzyć się z Los Angeles Lakers. Tym razem jednak przegrali i jak się miało okazać, dla Pierce’a miał to być ostatni finał w karierze…

Wiadomo było, że „Wielka Trójka” młodsza już nie będzie. Na dodatek Paul i Kevin Garnett zaczęli zmagać się z kontuzjami. Latem 2013 roku zakończył się trwający 15 sezonów związek pomiędzy The Truth i Celtics. Danny Ainge postanowił zacząć przebudowę zespołu i bez skrupułów oddał nie tylko KG, ale i swoją legendę. Dla wielu było to oburzające, że człowiek, który oddał niemal całą karierę Bostonowi, został tak potraktowany i odesłany do Brooklyn Nets. Choć jak pokazała przyszłość… to nie był jedyny raz, gdy Ainge nie wahał się przed tak kontrowersyjnymi ruchami.

Wraz z odejściem z Celtics, powolutku gasła forma Pierce’a. Sezon w Nets okazał się być pełen upokorzeń i nerwów. Pomimo, że na papierze pierwsza piątka wyglądała cudownie – Williams, Johnson, Pierce, Garnett, Lopez – to kontuzje dość szybko sprawiły, że projekt „Big 5” okazał się kompletną klapą. Choć pamiętam jeden moment, który mocno ugrzązł mi w pamięci. W trakcie spotkania Nets vs Raptors, rozgrywanego w Air Canada Center, na 51,5 sekundy przed końcem spotkania, The Truth rzucił niesamowity rzut z półdystansu, który okazał się kluczowy dla losów meczu. Chwilę po rzucie Paul wykrzyczał sławetne „That’s why they brought me here!”.

W Nowym Jorku zabawił jednak tylko jeden sezon. Następnie przeniósł się do stolicy, by wzmocnić zespół Wizards. Z jego gry wraz z Marcinem Gortatem zapamiętałem jeden, niesamowity moment. Mecz nr. 3 drugiej rundy PO. Rywal – Atlanta Hawks. Wiz remisowali 1:1. Na 6 sekund przed końcem Pierce dostaje piłkę. Na tablicy mamy remis 101:101. Na sekundę przed końcową syreną Paul oddaje cholernie trudny rzut. Fadeaway w momencie, gdy dwóch graczy Hawks próbuje go zablokować. The Truth upada na parkiet równo z końcową syreną, a piłka? Piłka wpada czyściutko do kosza i zapewnia Waszyngtonowi zwycięstwo. To był ostatni, wielki moment Paula Pierce’a w NBA. O dziwo po tak świetnym sezonie, zdecydował się on przenieść do Clippers, by raz jeszcze współpracować z coachem Riversem. W Kalifornii był już jednak tylko dodatkiem, do zespołu.

19 sezonów w lidze. 1343 spotkania, 26397 zdobytych punktów. 4708 asyst i 7527 zbiórek. 2143 trafionych trójek. 2 występy w finale, jedno mistrzostwo. Swą niesamowitą karierę zakończył z 3 wynikiem jeśli chodzi o ilość rozegranych spotkań w barwach Celtics. Jest ich drugim najlepszym strzelcem w historii, tylko za Johnem Havlickiem, a przed Larry Birdem. Nikt w Bostonie nie zaliczył więcej przechwytów i celnych trójek niż Paul.

W całej NBA zajmuje 16. miejsce w ilości rozegranych gier, 5. jeśli chodzi o trafione trójki, 22. pod względem przechwytów i 18. gdy patrzymy na zdobyte punkty. Dziś w Bostonie dołączy on do legend. Zasłużył na to jak mało kto. Swoim zaangażowaniem, wytrwałością i byciem zawsze tam gdzie trzeba. I choć szkoda, że nie udało mu się spędzić całej kariery w zielonych barwach, to jedno jest pewne – jego serce było rytmem Bostonu, a krew w jego żyłach była zielona. I za to wszystko należy mu się ogromny szacunek!

Na zakończenie należy jeszcze oddać chwilę Shaqowi O’Nealowi. Dlaczego? Bo to on wymyślił ksywę „The Truth”. Po jednym ze spotkań Lakers – Celtics, w których obaj panowie się mierzyli przeciwko sobie, Shaq dojrzał dziennikarza z Bostonu i zaczął mu chwalić Pierce’a. Dziennikarz nie mógł uwierzyć, że chodzi o 23-letniego wówczas chłopaka, który rozgrywał swój 3 sezon. Ale O’Neal wiedział co mówi. Stwierdził: „Paul Pierce is The Truth”. I miał cholerną rację.

Boston Celtics’ Paul Pierce celebrates with his MVP trophy after winning Game 6 of the 2008 NBA Finals in Boston, Massachusetts, June 17, 2008. The Boston Celtics captured the National Basketball Association championship, routing the Los Angeles Lakers 131-92 to win the best-of-seven NBA Finals four games to two. AFP PHOTO / GABRIEL BOUYS (Photo credit should read GABRIEL BOUYS/AFP/Getty Images) ORG XMIT: 80398146

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.