Littlefinger Ainge i Tyrion Irving

Gra o mistrzostwo NBA, to przede wszystkim zakulisowe rozmowy, analizy i szalone plany ludzi w garniturach zarządzających klubem. Jedni wolą trzymać się w cieniu i czekać na okazję, kolejni wolą z rozmachem przeprowadzać szalone wymiany. Jeszcze inni po prostu znają swoją siłę i nie robią wokół siebie zbędnego hałasu. Jest jednak w najlepszej koszykarskiej lidze świata ktoś jeszcze…

Danny Ainge powoli wyrasta na człowieka, który idealnie nadawałby się do roli Littlefingera w Grze o Tron. Ten były zawodnik Boston Celtics od lat ma jakiś plan. Jednak po jego najnowszym ruchu transferowym trudno jest się domyślić o co mu naprawdę chodzi. Przypomnijmy, że jest to postać, która bez mrugnięcia okiem pozbyła się Paula Pierce’a i Kevina Garnetta, gdy ci zaczęli okazywać się zbyt podatni na kontuzje, a ich wiek nie dawał nadziei na nagły wielki powrót do znakomitej formy. Nie miał też problemu, by z jego drużyny zniknął Rajon Rondo. Zamiast tego w prosty sposób ograbił Brooklyn Nets, zapewniając sobie stabilną przyszłość.

Nasz koszykarki Littlefinger najprawdopodobniej uwielbia tworzyć w swojej głowie skomplikowane plany podboju ligi. I o ile do tej pory można było jego ruchy jakoś logicznie wytłumaczyć, tak teraz oddanie Isaiah Thomasa, Jae’a Crowdera, Ante Zizica i pierwszorundowego picku, który zabrał Nets, w zamian za Kyrie’ego Irvinga wydaje się już posunięciem tak szalonym, że nawet najzagorzalsi sympatycy Ainge’a zastanawiają się, czy Danny przypadkiem nie zwariował do reszty.

Trade pomiędzy Celtics i Cavaliers budzi wiele kontrowersji z kilku względów. Najważniejszym pytaniem jest: czy Boston nie oddał zbyt wiele za Unlce Drew? Na Twitterze zrobiłem ankietę, w której zapytałem kto wygrał tę wymianę. Po 3 godzinach wynik wynosi 59% dla Cavs. I trudno się nie zgodzić z tymi, którzy tak sądzą.

Thomas to all star, który zanotował właśnie swój najlepszy sezon w karierze, idealnie wkomponował się w mentalność Celtów i którego kochają kibice. Crowder to moim zdaniem jeden z najbardziej niedocenianych zawodników w lidze. Potrafiący zawzięcie (i co ważniejsze skutecznie) bronić, mający przyzwoity rzut z dystansu (skuteczność na poziomie 39,8% w ostatnim sezonie przy ponad 5 próbach na mecz) i wyciągający średnią 14 pkt., 6 zbr. i 2 ast na mecz. No i najważniejsze – mający na dzisiejsze warunki NBA bardzo niski kontrakt, w ramach którego zarabiać będzie poniżej 8 mln. dolarów przez kolejne 3 sezony. Zizić natomiast to niezwykle obiecujący podkoszowy z dobrym rzutem. No i ten pick Nets, który może okazać się wysokim wyborem w przyszłorocznym drafcie.

Wygląda to więc dla Cavaliers znakomicie. Za Irvinga, który chciał się od nich uwolnić, dostają dwóch zawodników do startowej piątki, z czego jeden jest wielką gwiazdą, a drugi odciąży LeBrona, gdy przyjdzie walczyć z Paulem George’em, Kevinem Durantem czy Kawhi Leonardem. Mają także fajne podwaliny pod przyszłość, bo Zizic może się okazać sporym talentem, a pick Nets dać im kogoś z wysokim numerem w drafcie. Wszystko to wygląda dla nich bardzo solidnie. Nie stracą jakości na pozycji rozgrywającego, a dodatkowo zyskali w końcu obrońcę, który potrafi coś więcej niż oddawać tylko szalone rzuty.

Ktoś może pomyśleć, że Celtics dali się oszukać. Że Ainge razem z zaćmieniem słońca, doznał zaćmienia mózgu. Prawda jednak jest trochę inna. Przypominam. Mówimy o gościu, który nie wie co to wdzięczność i sentyment. Najprawdopodobniej stwierdził, że nie ma sensu dawać za rok maksymalnego kontraktu Thomasowi, któremu kończy się umowa. Że mając Haywarda, Browna i Tatuma, Crowder nie jest mu tak potrzebny. Że Zizić to jednak zbyt wielka niewiadoma, a Nets mogą po wzmocnieniach jednak nie dać mu tak wysokiej pozycji w drafcie. I okej. Jestem to w stanie zrozumieć.

Jednak z drugiej strony coraz mocniej kiełkuje we mnie (i jak zauważyłem też wielu innych osobach) przekonanie, że Ainge najzwyczajniej w świecie przekombinował. Najpierw wolał oddać tegoroczny pick 76ers, wytransferował Avery’ego Bradley’a, by mieć więcej miejsca w salary. I pytanie: po co to wszystko? Z ostatniego sezonu zostało w Bostonie zaledwie 4 graczy (Horford, Smart, Brown i Rozier). Sezonu, w którym przecież Celtics doszli do finału konferencji. Postawił więc Brada Stevensa w trudnej sytuacji. Młody trener będzie musiał niemal na nowo poukładać wszystkie klocki. Tym bardziej, że przecież nie odeszli jedynie wyżej wspominani gracze. Celci stracili również Amira Johnsona i Kelly’ego Olynyka, a więc zawodnicy, którzy stanowili o sile drużyny. Amir wyszedł w S5, aż w 77 spotkaniach, a Kelly był najważniejszym ze zmienników.

I teraz zastanówmy się. Po co zmieniać niemal cały skład, który dał Ci finał konferencji? Dlaczego tak łatwo oddałeś zawodników, którzy naprawdę identyfikowali się z Twoją drużyną i zaskarbili sobie wielką sympatię fanów? Najwyraźniej Ainge musi coś wiedzieć. W kuluarach już się mówi o tym, że Danny nie wierzył w to, by Thomas po kontuzji biodra był w stanie grać równie dobrze, co w minionych rozgrywkach. A jak wspominałem wyżej, Isaiah jest w swoim „contract year”.

Być może ten 58-letni mistrz intrygi stwierdził tak: „Dobra. Zabiorę Cavs Irvinga, który ma ważny kontrakt, podpiszę sobie Haywarda, ogram młode talenty i jakoś przeczekam ten jeden sezon. Pewnie i tak awansujemy do Play Off, bo Konferencja Wschodnia jest słaba jak amerykańskie piwo. A Jamesowi i Thomasowi kończą się kontrakty, LBJ ponoć odejdzie, IT nie będzie chciał sam ciągnąć Cleveland i na sezon 18/19 będziemy mieli ich z głowy!” – sami przyznacie, że wygląda to na naprawdę szalony plan. Ale ma on w pewien sposób sens.

A co do Irvinga. Unlce Drew miał ponoć dość tego, że nie jest w Cleveland wystarczająco doceniany. Wkurzało go to, że LeBron jest ważniejszy od klubu i rządzi nim jakby sam był właścicielem. Oczywiście internet nie zapomina i po sieci już krążą filmiki, w których pytany przez dziecko o to, czy zostawi Cavs jak niegdyś James, Kyrie odpowiadał „Nie, nie odejdę”. I w sumie nie odszedł jak LBJ. Został wytransferowany, ale swoje osiągnął. Dołączył poza tym do zespołu, który najbardziej może wicemistrzom NBA zagrozić. Wyszło więc tak, że najpierw odpalił pocisk wprost w serce Kinga Jamesa, a potem skorzystał na okazji i dołączył do największego rywala. Niemal jak Tyrion Lannister (ciekawe czy LeBron korzystał z toalety, gdy dowiedział się o tym, ze Kyrie chce odejść?).

Każda ze stron ma swoje plusy i minusy tej wymiany. Celtics nie będą przez najbliższe sezony martwić się kontraktem Thomasa, a dodatkowo zyskują na jego pozycję przynajmniej tak samo dobrego gracza, który przy okazji jest młodszy. Cavs będą mogli jeszcze raz pójść w bój o mistrzostwo (zapewne znów walcząc o nie z Warriors), przy okazji nieco zabezpieczając swoją przyszłość. Ale tu też należy zwrócić uwagę na to, ze to właśnie Ainge lepiej zadbał o przyszłe sezony. Jeśli LeBron James rzeczywiście stwierdzi, że znów mu się odechciało grać w Cleveland, to wszystko w ekipie Kawalerzystów może się bardzo zmienić. Nie jest też powiedziane, że samemu Isaiah przypadnie do gustu granie w Ohio.

Gra o Tron, znaczy o mistrzostwo NBA będzie w tych rozgrywkach wyglądać niezwykle ciekawe. A co lepsze już 17 października, na rozpoczęcie sezonu Celtics zmierzą się z… Cavaliers. Ten mecz będzie hitem, który może przyćmić nawet finał siódmego sezonu GoT.

Danny Ainge opowiadający Sansie o tym, co ma zamiar zrobić z Thomasem.
Reklamy

Jedna myśl w temacie “Littlefinger Ainge i Tyrion Irving

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.